O autorze
Posłanka na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej, wieloletnia mecenaska i animatorka kultury, założycielka Fundacji Promocja Talentu, która wspierała polskich artystów, m.in. Stanisława Drzewieckiego. Członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet. Fanka Norwida i piłki nożnej.

Ofiara przemocy mieszka obok Ciebie

To nie ideologiczna walka o gender ani zamach na wolność Polaków i Konstytucję RP, ale batalia o życie miliona Polek.

W mediach często pisze się, że ratyfikacja Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest sprawą kontrowersyjną. Że Polacy nie chcą narzucania im praw przez Unię Europejską.



Z tym, że to nieprawda.

Według najnowszego sondażu, przeprowadzonego na zlecenie Instytutu Spraw Publicznych i Heinrich Böll Stiftung Warszawa, zaledwie garstka Polek i Polaków – dokładnie 13 proc. – jest świadomie przeciwna konwencji antyprzemocowej. „Za” jej ratyfikacją opowiada się z kolei 53,5 proc. badanych. Co najciekawsze, aż jedna trzecia Polaków nie ma na ten temat zdania.

Co dokładnie mówią wyniki tego badania?

Spora część polskich obywateli nie rozumie, o co chodzi w dokumencie Konwencji i Uzasadnieniu do uchwały ratyfikacyjnej. Wielu z nich nie myśli o przemocy, jak o zjawisku, które dotyczy ich najbliższego otoczenia – zapominając, że ofiarami mogą być ich siostry, kuzynki, sąsiadki, znajome czy przyjaciółki.

Z przemocą – tak fizyczną, jak i ekonomiczną – mocno wiąże się bowiem kwestia tajemnicy. Jej ofiary najczęściej cierpią w ukryciu. Dlaczego? Boją się, że nikt im nie uwierzy, albo, że zostaną oskarżone, że zupa naprawdę była za słona, albo że dzieci będą się musiały wstydzić za tatę. W najgorszych przypadkach w grę chodzi lęk o siebie i najbliższych. Bo jak można zgłosić przemoc, jeśli później trzeba z oprawcą dzielić swój dom?

Uważam, że o ratyfikacji tej ważnej konwencji należy mówić konkretnie. Pokazywać liczby, tłumaczyć zjawiska, nazywać rzeczy po imieniu.

- Co roku ponad 800 tys. Polek pada ofiarami przemocy.

- 90 proc. wszystkich zgłaszanych ofiar przemocy to kobiety.

- Różne szacunki podają, że między 150 a 500 z nich w wyniku tej przemocy traci życie.

- Obok przemocy fizycznej, którą można zgłosić na policję, zupełnie poza prawem znajduje się przemoc psychiczna i ekonomiczna (np. niepłacenie alimentów czy wydzielanie pieniędzy kobiecie, która nie pracuje, a zajmuje się domem i rodziną).

- Nawet 18 proc. dzieci jest świadkami przemocy domowej.

- 37 proc. ankietowanych przez CBOS zna kobietę, która była ofiarą przemocy.

To wszystko są liczby skandaliczne. Wierzę, że nikt z polskich obywateli nie chce stać po stronie agresorów i to tylko niezrozumienie tematu powoduje, że 30 proc. z nich „nie ma zdania” na temat ratyfikacji konwencji. Rolą polityków i osób publicznych, czyli naszą rolą, jest sprawienie, żeby temat ten nabrał takiej mocy, żeby nie można go było zlekceważyć i zamieść pod dywan.

Dziś w Sejmie – na wniosek Parlamentarnego Zespołu Równości Kobiet i Mężczyzn oraz Koalicji na rzecz CEDAW – odbywa się debata na temat rekomendacji specjalnego antydyskryminacyjnego komitetu ONZ CEDAW (Committee on the Elimination of Discrimination against Women).

Zaleca on Polsce m.in. bezzwłoczną ratyfikację Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, wprowadzenie suwaka na listach wyborczych, wzmocnienie kompetencji Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, ograniczenie stosowania klauzuli sumienia, wprowadzenie środków szczególnych w celu likwidacji dyskryminacji kobiet romskich oraz kobiet z niepełnosprawnościami.

*Ewa Czeszejko-Sochacka – Posłanka na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej, wieloletnia mecenaska i animatorka kultury, założycielka Fundacji Promocja Talentu, która wspierała polskich artystów, m.in. Stanisława Drzewieckiego. Członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet.
Trwa ładowanie komentarzy...